o nas


Wspólnota powstała przez powiew Ducha Świętego – zdecydowanie. W jednym czasie (był to początek 2013 roku) natchnął On wiele osób, by uwielbiały Boga. Nie były to żadne ludzkie plany ani ambicje. W przypadku niektórych było to wręcz pragnienie wbrew planom.

Najpierw zrobiliśmy duży koncert uwielbieniowy z profesjonalnym zespołem. Radość i przygoda podczas jego organizowania, zapraszania, wspólna modlitwa w każdej decyzji i każdym nowym pomyśle. Pan nas niósł. Zżyliśmy się, a duch uwielbienia się wzmacniał. Po koncercie pustka. Jak tu dalej trwać w tym uwielbieniu. Niezbyt długo zwlekaliśmy z podjęciem decyzji, że będziemy się spotykać co tydzień i uwielbiać Boga. Nic wielkiego. Zwykła modlitwa przed Najświętszym Sakramentem: śpiew, dziękczynienie, uwielbienie. Czwartek 19.30 w kaplicy adoracji kościoła paulinów – tak było od początku. I dla odróżnienia od koncertu, mówiliśmy o tym: „małe uwielbienie”. Bardzo szybko okazało się, że każdy z nas nie wyobrażał sobie swojego tygodnia bez „małego uwielbienia”. Każdy z nas czuł tam ogromną bliskość Boga i wyraźne Jego działanie. Otrzymaliśmy dar ogromnej wierności w trwaniu przed Panem. W międzyczasie pojawiały się osoby, które prosiły nas o modlitwę. My ich nie szukaliśmy. Pan ich szukał i do nas przysyłał. Odchodziły po modlitwie podniesione, wzruszone, z doświadczeniem nieba. Miło nam było, że Pan tak sprawiał. Więc ochotnie służyliśmy innym modlitwą.

W kolejnym roku znów duży koncert, ale my już bardziej żyliśmy wspólnotą niż wielkimi wydarzeniami. Czuliśmy wszyscy jednakowo, że stworzyła się wspólnota z woli Bożej, że Pan nas do czegoś chce, że ma dla nas misję. Były obawy – tak. Co będzie dalej? Jaki kształt przybierze „małe uwielbienie”? Co robić, żeby nie zepsuć dzieła Bożego i wypełnić to, czego chce. Zaczęliśmy bardzo ważny dla nas czas – czas rozeznania powołania naszej wspólnoty. Nie umieliśmy, ale chcieliśmy i oddaliśmy Jezusowi władzę nad nami. Półtora miesięca wytężonej modlitwy, spotkań, rozmów, dzielenia się działaniem Boga, które w tym czasie jeszcze bardziej się nasiliło. Dobrze pamiętamy te momenty zachwytu nad Jego działaniem – tak dobrym, delikatnym i silnym zarazem. Pod koniec 2014 roku wiedzieliśmy już kim mamy być, do czego nas Bóg powołuje i co mamy czynić. Ale o tym, w zakładce misja


Reklamy