misja


Wszystko stało się jasne i czytelne po rezeznaniu powołania naszej wspólnoty. Jesteśmy po to, by uwielbiać Boga – proste. To jest nasza misja. Wiernie, zwyczajnie, prostym i kochającym sercem. Jak aniołowie w niebie, jak siostry zakonne w klasztorze, jak stworzenia przed Stwórcą. Prowadzenie podczas rozeznania było aż nazbyt wyraźne. Bóg nas bardzo mocno przynaglał do miłości i to nadprzyrodzonej, charyzmatycznej. Wiemy, że to nasza droga. Miłość we wspólnocie, wobec siebie nawzajem, to stwarza jedność w uwielbieniu. Ale też miłość do innych, poza wspólnotą, świadectwo dla świata, że Bóg jest Miłością, posługa modlitwą wstawienniczą, która i nas jednoczy i innym służy przez miłość. Bóg nas zaprosił również do wyjścia na zewnątrz i przyprowadzania Mu ludzi spragnionych Jego łaski: słabych, chorych, zagubionych, zalęknionych, odrzuconych, nawet umierających.

Nazwa wspólnoty?  To było prostsze niż nam się wydawało. Miało być coś dobrze brzmiącego, przemawiającego do ludzi, intrygującego i duchowo znaczącego. Tere fere. Wybraliśmy nazwę, ale bardzo szybko Bóg nas zatrzymał i zawstydził, bo chcieliśmy wybiec za bardzo przed szereg, nie słuchając Jego woli. Okazało się, że w Toruniu istniała już wspólnota o dokładnie takiej nazwie, ale wcześniej tego nie wiedzieliśmy. Zrobiliśmy więc krok wstecz i zostało zwyczajnie: „Wspólnota Małe Uwielbienie”.

Wybraliśmy sobie patronów, świętych szczególnie bliskich naszemu powołaniu. Pierwsza oczywiście Maryja – wiernie wsłuchana w wolę Boga, rozważająca wszystko przed Panem, Oblubienica Ducha Świętego, śpiewająca: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim”. Kolejna to Mała Tereska – a jakże, mała droga, małe uwielbienie. Musiała być. I ta miłość, do której Bóg nas tak bardzo pociągnął – tak jak ją. I mężczyzna – św. Paweł, apostoł. On ze względu na posłanie do ludzi, na posługiwanie, na przyprowadzanie innych przed Pana, na ewangelizację z mocą.

Po rozeznaniu przystąpiliśmy do realizowania, tego co Bóg przed nami postawił. Zaczęliśmy od wspólnego przeżycia Seminarium Odnowy Życia w Duchu Świętym. Wiedzieliśmy, że bardzo tego potrzebujemy jako wspólnota. By się do siebie zbliżyć i bardziej otworzyć na powiew Ducha Świętego. Jeśli mieliśmy wypełnić wolę Boga to tylko dzięki Duchowi Świętemu. Co dziś robimy? Zakładka spotkania