Poprosiłam Pana, by dotknął jej serca

Chcę się podzielić radością i opisać w jaki sposób Bóg zadziałał w ostatnim czasie w moim życiu i w życiu dwudziestodwuletniej Pauliny.

Dwa tygodnie temu (poniedziałek) zadzwoniła do mnie córka mojej koleżanki. Było przed 21.00, źle się czułam i nie miała najmniejszej ochoty odbierać tego telefonu, nie przypuszczałam nawet, że to Paulina, bo zadzwoniła z numeru swojej matki. Jednak odebrałam. Zapytała, czy jestem w domu i czy może wpaść na chwilę. Nie bardzo miałam ochotę, by się z nią spotkać. Powiedziałam jej, zresztą zgodnie z prawdą, że jestem przeziębiona, źle się czuję i nie chcę jej zarazić. I to wszystko to prawda, ale muszę także przyznać, że nie przepadałam za nią, ostatnio widziałam ją ze dwa lata temu i nie bardzo wiedziałam, po co miałabym się z nią spotkać. No więc przyszła, grzecznościowo zapytałam czy napije się herbaty, odpowiedziała, że nie, więc ja pomyślałam sobie: „I bardzo dobrze, będzie krócej”. Przez pierwszą godzinę siedziałyśmy naprzeciw siebie, ona opowiadała mi o swojej pracy – od dwóch lat mieszka i pracuje w Anglii, o tym jak zmienia kawiarnie, w których pracuje, jaką kawę parzy itp. a ja przez całą godzinę myślałam, jak się jej pozbyć, że nic mnie to nie obchodzi z kim pracuje, co robi… Przez całą godzinę myślałam tylko o tym, żeby już sobie poszła, że fatalnie się czuję i nic mnie naprawdę nie obchodzi czy pracuje z nią Chinka, czy Koreanka czy nie wiadomo kto.

I w pewnym momencie, było przed 22.00 (wiem, bo ciągle zerkałam na zegarek z nadzieją, że się domyśli, że czas już na nią), zaczęłyśmy rozmawiać o Bogu (jej babcia raczej niewierząca, jaj matka z cała pewnością niepraktykująca, ona również). Zupełnie nie wiem jak to się stało, opowiedziałam jej o pielgrzymce do Medjugorie, była zasłuchana i w pewnym momencie zapytałam, czy mogę ją pobłogosławić i Paulina się zgodziła. Kiedy zrobiłam znak krzyża na jej czole i powiedziałam, że błogosławię ją w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, po jej policzkach zaczęły płynąć łzy… Przytuliłam ją, a ona dalej płakała. Poszłyśmy zrobić herbatę, zjadłyśmy jakieś ciastka, a ja jej dalej opowiadałam o tym, jak spotkałam Jezusa. Nie umiem powiedzieć, co dokładnie powiedziałam, ale cały czas mówiłam i mówiłam… o Bogu, a ona była zasłuchana. Zapytałam, czy mogę się za nią pomodlić o to, by doświadczyła  spotkania z Jezusem. Chciała tej modlitwy, ale ja miałam straszny opór, by wstać i się pomodlić nad nią… ale pomyślałam, że nie będę nad tym rozmyślać. Wstałam, położyłam jej rękę na ramieniu i w kilku zdaniach głośno poprosiłam Pana Jezusa, by dotknął jej serca. I w jednej chwili zaczęła płakać. Kiedy jej powiedziałam, że Bóg jej szuka odpowiedziała, że wie, że czuje, że ma chodzić do kościoła, ale właściwie nie wie o co chodzi w Mszy Św. Rozmawiałyśmy, zapytała czy żeby przyjąć Komunię musi iść najpierw do spowiedzi, więc ją zapytałam kiedy ostatnio była u spowiedzi i odpowiedź brzmiała, że jak przystępowała do I Komunii Św. Została prawie do pierwszej w nocy, nie wiem jak ten czas upłynął… Kiedy wychodziła dałam jej różaniec i taki mały obrazek „Jezu ufam Tobie”, na którym było wyjaśnione jak odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia.

Po jej wyjściu zadzwoniłam do mojej przyjaciółki (która jest jej matką chrzestną), pierwsza w nocy, a ona nie spała, opowiedziałam jej, co się wydarzyło a później straciłam zupełnie głos na dwa dni (zapalenie krtani). Na szczęście następnego dnia moja przyjaciółka przejęła inicjatywę, przygotowała ją do spowiedzi i Paulina po tylu latach poszła do spowiedzi (i jak sama przyznała, niesamowite było, że ksiądz zadał jej jako pokutę Koronkę, którą wiedziała jak odmówić, bo dostała ten obrazek) i przyjęła Komunię Świętą. A w czwartek, w ten czwartek kiedy na spotkaniu Małego Uwielbienia była modlitwa wstawiennicza, ona też tam była i modliliśmy się nad nią i zostały wypowiedziane słowa, że jest wolna oraz, że Pan sam będzie przemawiał do jej serca. Wróciła już do Anglii, ale wiem od swojej przyjaciółki, że myśli o sakramencie bierzmowania.

Widzieć, że ktoś odnalazł Boga, niesamowite szczęście! Chwała Panu!

(Aneta)